zresztą też czyni. Kryzys powoduje powrót gospodarczego nacjonalizmu, czy raczej zasady, że kapitał ma swoją narodowość i że bliższa ciału koszula. A to oznacza, że kraje których jedynym atutem jest tania siła robocza, a które nie mają własnego kapitału stoją na przegranej pozycji. To również oznacza, że nie da się zbudować pomyślności gospodarczej w oparciu o ten jeden jedyny atut oraz, że należało mieć jakąś politykę gospodarczą, która zakładałaby wykorzystanie swoich własnych atutów i możliwości, a nie polegałaby jedynie na tym, że obcy kapitaliści zbudują w Polsce nowoczesny przemysł. Oni owszem zbudują, ale przede wszystkim montownie im. Balcerowicza, które w każdej chwili będzie można pozamykać i przenieść w inne miejsce. W 89 r polskim atutem było młode, stosunkowo dobrze wykształcone[…]

robotnicy rzeczywiście stali się robolami i to nieodwołanie. I „wywalczyli” to sobie dzięki organizacji udającej związek zawodowy. Kto jest starszy ten chyba jeszcze pamięta ten zachwyt polskiej inteligencji nad robotnikami. Jak się okazało zachwyt nieszczery i przez to krótkotrwały. Tyle, że nie można obwiniać strajkujących w 80 r robotników o to, że nie przewidzieli tego jak będzie wyglądać Polska w 23 lata po ich niby „zwycięstwie”. Niszczenie polskiego przemysłu przez nową kastę rządzącą po 89 r wynikało nie tyle z konieczności ekonomicznej co z chęci pozbycia się tzw. wielkoprzemysłowej klasy robotniczej, która była jedyną w kraju siłą mogącą nową elitę wysadzić z siodła. Brak zagrożenia spowodowanego „gniewem ludu” sprawił, że rządząca elita utraciła respekt przed społeczeństwem i wie, że może[…]

Tak było przed wojną, tak jest obecnie. Cechą wyróżniającą szlachtę-gołotę jest wrodzona pogarda dla prostego ludu. To nie wynika z powodu różnic w stopniu zamożności, gdyż szlachta-gołota załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne tak samo jak prosty lud, czyli za stodołą. Wyróżnia ją przeświadczenie, że jest ona lepszą częścią społeczeństwa, które ma immanentne prawo żeby nim rządzić.