Tradycyjnie, zbyt duże emocje biorą górę nad rozsądnym myśleniem. Dominuje przekonanie, że likwidacja urzędów pracy będzie lekiem na całe zło, jakim jest bezrobocie. Ale czy na pewno? Przerabialiśmy już w naszym kochanym kraju pomysły likwidacji czegoś przydatnego (zawodówki), co teraz z mozołem próbujemy odbudować. Trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Jestem przeciwny likwidacji pośredniaków, ale za to zwolennikiem wprowadzenia dużych zmian, które dotyczyłyby zarówno urzędów, ale i samych bezrobotnych. Trzeba zauważyć, że we wszystkich cywilizowanych krajach urzędy pracy funkcjonują, jednak ich rola w dużej mierze koncentruje się na poszukiwaniu pracy dla bezrobotnego u pracodawców. Dodam, że bezrobotnych, którzy chcą pracować, a nie rejestrują się tylko dla świadczenia zdrowotnego i zasadniczo nie są zainteresowani żadną ofertą pracy. Ci powinni zostać wykreśleni z rejestrów i trafić pod skrzydła pomocy społecznej. Jest jeszcze jedna istotna kwestia – inwestycje prowadzone w mieście i powiecie. Prawda jest taka, że jeżeli włodarze nie stworzą przyjaznych warunków do przyciągania dużych firm, to szans na stworzenie nowych miejsc pracy nie będzie i ludziom, szczególnie młodym, pozostanie jedynie ucieczka na Zachód. Ja mam to nieszczęście, że mieszkam w mieście, którym rządzą nieudacznicy. Pozdrawiam.